Pewne historie przychodzą do nas cicho, ale zostają na długo. Taką historią podzieliła się Agata po swoim pierwszym spotkaniu ze „Zbuntowanymi Aniołami”. Za jej zgodą – cytuję jej słowa, bo niosą w sobie prawdę, odwagę i ogromną delikatność.


Głos, który poprowadził

„Przed pierwszym spotkaniem ze ‘Zbuntowanymi Aniołami’ było we mnie mnóstwo lęku, obaw i wątpliwości.
A jednak coś mnie tam ciągnęło… jakby cichy głos w środku mówił: idź, to ważne.”

Każda z nas zna ten moment – kiedy strach miesza się z intuicją. Kiedy serce mówi jedno, a rozum próbuje nas zatrzymać. Agata posłuchała tego cichego głosu. I to już samo w sobie jest aktem ogromnej odwagi.


Gdy silna kobieta musi się zatrzymać

„Przez ostatnie lata to ja byłam tą silną. Tą, która motywowała, wspierała, podnosiła inne kobiety, gdy brakowało im wiary.”

Tak często zapominamy, że nawet te „silne” kobiety mają prawo do słabości. Do zmęczenia. Do chwili, w której same potrzebują wsparcia, ramienia, bezpiecznej przestrzeni.


Kiedy fundament się kruszy

„A potem przyszło doświadczenie, które wywróciło mój świat do góry nogami. Odejście mojego męża po prawie 20 latach małżeństwa sprawiło, że runął fundament życia, który uważałam za coś stałego, niepodważalnego.”

Są wydarzenia, które zmieniają wszystko. Zabierają poczucie stabilności, bezpieczeństwa, sensu. Zostawiają pytania, ból i pustkę. Agata nazwała to wprost – bez patosu, bez masek. I właśnie ta szczerość porusza najmocniej.


Spotkanie, które przynosi spokój

„I wtedy… los w jakiś niewytłumaczalny sposób poprowadził mnie w stronę… Aniołów.”
„Po pierwszym spotkaniu poczułam spokój. Poczucie, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być.”

Czasem nie potrzebujemy gotowych odpowiedzi. Wystarczy spokój. Cisza w sercu. Świadomość, że nie jesteśmy same i że możemy być dokładnie takie, jakie jesteśmy – z całym bagażem doświadczeń.


To dopiero początek

„Wiem już, że to będzie dobry, ważny i bardzo potrzebny czas.”

Te słowa są jak obietnica. Dla niej – i dla każdej kobiety, która stoi dziś na rozdrożu, boi się pierwszego kroku, ale czuje, że musi go zrobić.

Agato, dziękuję za zaufanie i za podzielenie się swoją historią. Niech ten czas będzie dokładnie taki, jakiego teraz potrzebujesz 🤍

Jeśli Ty, która czytasz ten wpis, słyszysz w sobie podobny cichy głos – może warto go posłuchać. Czasem to właśnie on prowadzi nas do miejsc, które zaczynają nas leczyć.


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *